Koniec świata w Roku Pańskim 2013 nie nastąpił. Nie nastały Dni Kary i pomsty poprzedzające nadejście Królestwa Bożego. Nie został, choć skończyły się lat dwa tysiące, z więzienia swego uwolniony Szatan i nie wyszedł, by omamić narody czterech narożników Ziemi. Nie zginęli wszyscy grzesznicy i przeciwnicy Boga od miecza, ognia, głodu, gradu, od kłów bestii, od żądeł skorpionów i jadu węży. Świat nie zginął i nie spłonął. Przynajmniej nie cały. Ale i tak było wesoło.
Nie nastąpił też jak wieszczyli niektórzy koniec Gildii Fantasy. Nie nastał kres pisania notek, przeszukiwania Internetu i komponowania tekstów. I choć przez ponad pół roku trwał okres marazmu i stagnacji, dzień 06.11.2013 okazał się przełomowy. Postanowiłem wrócić do pisania bloga. Mam nadzieję, że ożyje z rozmachem niczym feniks z popiołów Najbliższe dni upłyną zapewne na nadrabianiu półrocznych zaległości. Działo się bowiem przez ten czas całkiem sporo.







