Gdy spotkałem się po raz pierwszy z tworczością Adriana Von Zieglera, w mojej głowie pojawiła się jedna, precyzyjna myśl - to jest tak zajebiste, że muszę się tym podzielić, ze znajomymi! Ograniczyło się to wówczas tylko (aż?) do wrzucenia kawałka na facebookową ścianę (2, no może 3 lajki) i tyle widział dzielenie się. Po godzinie utwór zniknął pod przytłaczająco licznymi warstwami wpisów. komentarzy, troll contentu etc. Dziś postanowiłem, że tak wartościową treść wrzucę na swojego bloga.
wtorek, 5 lutego 2013
poniedziałek, 4 lutego 2013
Zacznijmy
Od blisko roku chodziła mi po głowie jakaś idea. Nie do końca sprecyzowana, ale jednak idea. Towarzyszyło mi nieustannie to uczucie, kiedy wiesz, że jesteś bardzo blisko rozwiązania, a jednak efekty nigdy nie są zadowalające. Chciałem pisać. Nie za bardzo jednak wiedziałem, o czym, jedynie że ma to mieć postać multimedialną (bloga, strony interentowej whatever) Tak przewinęło się przez ten rok w koim zyciu kilkanaście blogów, które prowadziłem (czy to sam, czy z kimś), a które odeszły równie szybko jak powstały. I tak cud, że na każdym pojawiła się więcej niż jedna notka, bo na pojedynczym wpisie kończy się zdecydowana większość nowych blogów i blogerów (oczywiście jest to notka powitalna). Ja byłem bardziej wytrwały.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

